Najważniejsze cechy prawdziwego mężczyzny (cz. V)

źródło: youtube.com

źródło: youtube.com

Prawdziwy mężczyzna jest uczciwy. Chyba dla wszystkich jest to jasne jak słońce. Kiedy zabierałem się do pisania tego wpisu, wydawało mi się to takim truizmem, że aż miałem problem, jakimi słowami go rozpocząć.

Czy jestem uczciwym człowiekiem? Czy wystarczająco dbam o to, aby każde moje postępowanie, każde słowo i każda myśl, były uczciwe? Zapewne na tak ogólnie postawione pytanie większość z nas odpowiedziałaby twierdząco. Często nie zdając sobie sprawy z tego, iż nie do końca jest to prawda. Dlatego warto co jakiś czas zadać sobie zestaw pytań dotyczących uczciwości w postępowaniu. Taki mały rachunek sumienia dotyczący codziennej uczciwości.

Ale zacznijmy nie od pytań, lecz od określenia trzech stopni motywacji postępowania. Ich znajomość pomoże nam zrozumieć, dlaczego niektóre nasze czyny nie są takie, jakie chcielibyśmy, aby były. Pomoże nam to też poprawić nasze postępowanie w wielu sytuacjach.

Stopień pierwszy. Robię coś (lub nie robię czegoś), ponieważ muszę; gdybym postąpił inaczej, spotkałyby mnie przykre konsekwencje, których się obawiam. Pomagam ofierze niegroźnego wypadku jedynie dlatego, aby nie ryzykować pójścia do więzienia za nieudzielenie pomocy.

Stopień drugi. Robię coś, ponieważ mi się to opłaca, daje mi jakąś korzyść lub przyjemność. Pomagam wstać pięknej kobiecie, która się przewróciła, ponieważ sprawia mi to satysfakcję, a może nawet uda mi się zaprosić ją na kawę.

Stopień trzeci. Robię coś, ponieważ jest to dobre (nie robię czegoś, ponieważ jest to złe). Idąc przez peron dworca, widzę zdyszaną, grubą, brzydką i niesympatyczną osobę ciągnącą ciężką walizkę, śpieszącą się na lada chwila odjeżdżający pociąg. Biorę od niej walizkę i biegniemy razem w kierunku pociągu, dzięki czemu ten ktoś nie spóźnia się. Robię to dlatego, że pomoc tej osobie jest czymś dobrym.

Kiedy pierwszy raz usłyszałem o trzech stopniach motywacji postępowania, zrozumiałem, że naszymi czynami powinien kierować stopień trzeci, najwyższy, a dwa pozostałe powinny być traktowane jedynie jako pomocnicze. Dobrze jest i należy, zanim coś się zrobi, zastanowić się, czy to, co zamierzam właśnie zrobić, jest dobre, czy raczej kierują mną jedynie strach przed karą oraz moje chciejstwa i ambicje.

A teraz ćwiczenie. Mając na uwadze powyższe trzy stopnie, odpowiedz sobie na pytania, które znajdują się poniżej. Przy każdym pytaniu, nie tylko udziel sobie odpowiedzi na nie, ale także zastanów się, który rodzaj motywacji kieruje tobą w danej sytuacji. Zapewniam was, że nie namawiałbym nikogo do wykonania ćwiczenia, którego sam wcześniej nie wykonałem. Te oraz wiele innych zadaję sobie na bieżąco. Niech te kilka pytań będzie tylko częścią naszego męskiego rachunku sumienia dotyczącego codziennej uczciwości. Każdy z nas żyje w innym środowisku, mamy różne zawody, różnych znajomych i znajdujemy się w różnych życiowych sytuacjach. Niech każdy z nas dostosuje te pytania do swojego życia – zmieni je, skreśli niepotrzebne, a doda takie, które go dotyczą.

Czy kiedy sprzedawca w sklepie pomyli się i wyda mi za dużo reszty, oddaję nadpłaconą kwotę czy udaję, że nie zauważyłem i odchodzę? Czy jeśli mój pracodawca pomyli się i wyśle mi wypłatę większą niż ustalona, mówię mu o tym czy udaję, że nie zauważyłem?

Czy jadąc samochodem, staram się włączać kierunkowskaz na tyle wcześnie, aby drugi kierowca wiedział czy musi hamować (aby mnie przepuścić), czy raczej włączam go dopiero w ostatniej chwili, wyłącznie dla formalności? Czy pamiętam o tym, aby, jadąc autostradą, nie jechać najszybszym pasem ruchu, jeśli nie jestem najszybszym użytkownikiem drogi? Czy parkując pod supermarketem nie zajmuję miejsca przeznaczonego dla inwalidy, aby mieć bliżej do wejścia?

Czy zatrudniając pracowników, staram się, aby zawsze otrzymywali zapłatę na czas? Czy pożyczywszy od kogoś pieniądze, oddaję w terminie? Czy pożyczywszy komuś pieniądze, upominam się o zwrot od razu w ustalonym terminie, szczególnie jeśli nie są mi one od razu potrzebne?

Czy zdarza mi się mówić źle o mojej żonie wśród innych ludzi? Czy jeśli ktoś mówi źle o swojej żonie, zwracam mu uwagę? Czy jestem bezkrytyczny wobec samczych i rubasznych żartów na temat kobiet i śmieję się z nich, czy też staram się bronić godności kobiet, nie słucham, a jeśli usłyszę, to ich nie powtarzam?

Czy plotkuję na temat innych? Czy zdarza mi się obmawiać innych, szczególnie bezpodstawnie? Czy dołączam się do złośliwej krytyki przełożonych przez kolegów w pracy? Czy krytykuję współpracowników lub donoszę na nich, aby zyskać w oczach szefa w nadziei na awans?

Czy zanim coś zrobię, zastanawiam się nad tym, czy to jest dobre i uczciwe, czy raczej kierują mną dwa niższe stopnie motywacji?

Jak widać, uczciwość nie dotyczy tylko pieniędzy i VII Przykazania, do którego często ją z rozpędu redukujemy. Nie dotyczy też wyłącznie rzeczy poważnych; często dotyczy drobnych codziennych czynności i przy nich najłatwiej jest nam o uczciwości zapomnieć. Jeśli jednak będziemy pamiętać, iż Kto w drobnej rzeczy jest wierny, ten i w wielkiej będzie wierny; a kto w drobnej rzeczy jest nieuczciwy, ten i w wielkiej nieuczciwy będzie (Łk 16:10), to będzie nam łatwiej dbać o tę uczciwość w drobnych codziennych czynnościach.

I teraz rzecz bardzo ważna, która może i powinna być dla nas dodatkową motywacją do bycia uczciwym. Jest to dawanie przykładu. Przykładu dla naszych dzieci i przykładu dla innych ludzi. Pamiętajmy, że w przyszłości nasze dzieci będą postępowały według standardów, które my pokażemy im naszym życiem. Każde nagięcie zasad uczciwości i każde dostosowanie się do litery prawa przy jednoczesnym zignorowaniu ducha tego prawa będzie skutkowało tym, że nasze dzieci w dorosłym życiu będą też te zasady naginały. Być może, będą je nawet naginały jeszcze bardziej niż robiliśmy to my, bo przecież przyzwolenie na mniejsze zło prowadzi w efekcie do przyzwolenia na większe. Każde zaś zrezygnowanie ze swojej korzyści czy wygody na rzecz przestrzegania zasad uczciwości sprawi, że nasze dzieci w dorosłym życiu będą postępować podobnie. Taka jest siła rodzicielskiego przykładu.

Zapewne wielu z was widziało już film, który wklejam poniżej. Ja widziałem go co najmniej kilka razy. Ale ilekroć ktoś gdzieś go zalinkuje, oglądam go ponownie, ponieważ wspaniale pokazuje on jak działa siła przykładu ojca.

Reklamy