Dajcie mi modlących się ojców, a uratuję świat

dajcie-mi-modlacych-sie-ojcow

Kiedy klikniecie w jakiekolwiek zdjęcie na tym blogu, zauważycie w pasku adresu pmdmdo zamiast prawdziwymezczyzna. Jest to pierwotna nazwa bloga; jest skrótem od słów prawdziwy mężczyzna, dobry mąż, dobry ojciec, bo to dla nich i w tym celu jest ten blog. Dzisiaj będzie w kategorii do, czyli o ojcostwie. Trochę to spóźnione na Dzień Ojca, ale piszę to nie jako pytanie o to, czy pamiętacie o tym dniu, ale do was jako ojców.

Jak świat stary, tak zawsze istnieli i istnieją rodzice, którzy mimo wielu wysiłków wkładanych w wychowanie swoich dzieci, cierpią później z powodu odejścia swoich synów i córek od wiary, ich życia w ciągłym grzechu, ucieczki z domu, popadnięcia w narkomanię czy w ciężkie konflikty z prawem. Chciałbym dzisiaj napisać kilka słów o tym, co zrobić, aby tego uniknąć. Ale najpierw przeczytajcie o jednym z takich przypadków.

Jeśli kiedykolwiek żył człowiek, który mógł powiedzieć, że ubóstwiał seks, był nim święty Augustyn. Powiedział on, że nigdy nie mógł on dostrzec różnicy między “pogodnym afektem a czarną pożądliwością”. Opisał on swoją młodość jako „piekielną lubieżność wieku dojrzewania”.

Niewierny ojciec nie dał mu dobrego przykładu, choć dawała mu go świątobliwa matka, Monika.

W obliczu konfliktu między ciałem a duchem, Augustyn całkowicie poddał się ciału. W roku 371 wziął sobie nałożnicę. Owa nieznana z imienia kobieta dała mu syna o imieniu Adeodat, co oznacza „dany przez Boga”.

Augustyn był słynnym studentem wielkiego uniwersytetu kartagińskiego. Łączył w sobie całkowite oddanie się występkom i nałogom z tak nieprzeciętnymi zdolnościami intelektualnymi, że został prymusem w swojej klasie.

Większość ludzi usprawiedliwia swój tryb życia; zamiast dostosować swe życie do konkretnej filozofii, wymyślają oni filozofię, która ma pasować do ich życia. Augustyn nie był wierny kobiecie, z którą żył i ponieważ musiał usprawiedliwić swój występek, przyjął filozofię manichejczyków, którzy głosili dualną zasadę dobra i zła.

Konflikt, jaki toczył się w nim między ciałem a duszą, został rozwiązany przez herezję manicheizmu, gdyż pozwalała mu ona wieść rozwiązłe życie bez wzięcia za nie odpowiedzialności. Twierdził on, że zła zasada była w nim tak silna, tak głęboka i intensywna, że dobra zasada nie miała szansy zadziałać.

Przez cały ten czas jego matka, Monika, dniami i nocami roniła łzy nad intelektualnymi i moralnymi błędami swojego syna. Poszła ona do Ambrożego, biskupa Mediolanu, który jej powiedział: „niemożliwe jest, aby syn, za którego wylane zostało tak wiele łez, mógł pójść na zatracenie”.

Monika modliła się, aby jej syn nigdy nie wybrał się do Italii, ponieważ obawiała się, że tam wpadnie on w towarzystwo jeszcze bardziej diabelskie niż to z Afryki Północnej. Zdawało się, że jej modlitwy nie zostały wysłuchane, lecz zarazem zostały one wysłuchane w tajemniczy sposób.

W roku 384 Augustyn powiedział matce, aby poszła do kościoła p.w. św. Cypriana Męczennika, podczas gdy on pójdzie odwiedzić przyjaciół. Owej nocy wykradł się z Afryki i wbrew woli matki udał się do Rzymu. Jego sława jako mówcy i retoryka wyprzedzała go i został on uznany za jednego z najbardziej uczonych mężów swojej epoki.

Gdy Augustyn pojechał do Mediolanu, aby wstawiać się za odnową pogaństwa w tym mieście, usłyszał o wiedzy i zdolnościach oratorskich Ambrożego, biskupa. Wiele dni przesiedział pod amboną, pełen szacunku dla Ambrożego. Póżniej spędził w jego towarzystwie wiele godzin, dyskutując na tematy filozoficzne. Wypożyczył też z biblioteki Ambrożego wiele manuskryptów, aby je przestudiować.

Przez cały ten czas okowy nałogu były wciąż bardzo silne w Augustynie, a jego cielesna natura stawiała opór jego duchowemu odrodzeniu. W 386r. spotkał Pontycjana, który opowiedział mu historię Świętego Antoniego Pustelnika. Święty Antoni spędził ponad 70 lat na pustyni.

Usłyszawszy tę historię, Augustyn powiedział: Manicheusz jest oszustem. Wszechmogący mnie wzywa. Chrystus jest jedyną Drogą, a święty Paweł jest mym przewodnikiem.

Jeśli Antoni mógł odnieść zwycięstwo nad libido i seksem, dlaczego ja bym nie mógł – spytał Augustyn samego siebie.

Augustyn pragnął zostać sam i poszedł do ogrodu. Tam został poddany sporowi między jego dawnym ego i nowym, które właśnie się rodziło. Rzucając się do stóp rozłożystego drzewa figowego i zapłakał gorącymi i gorzkimi łzami, które obmyły jego duszę. Wykrzyknął:

„Kiedyż osiągnę zbawienie, kiedyż zrzucę me kajdany? Może jutro lub pojutrze? Dlaczegóżby nie w tej chwili?”

Nagle zdał sobie sprawę, że słyszy głos dziecka, dziewczynki lub chłopca, które przemawiało z sąsiedniego domu. „Podnieś i czytaj” – rzekł słodki głos.

Augustyn pospieszył do pokoju. Znalazł tam kopię listów świętego Pawła, o których wspominał Pontycjan. Chwytając je i otwierając na chybił-trafił, zatrzymał wzrok na słowach św. Pawła do Rzymian (13:13):

„Żyjmy przyzwoicie jak w jasny dzień: nie w hulankach i pijatykach, nie w rozpuście i wyuzdaniu, nie w kłótni i zazdrości”

W tamtej chwili wszystkie namiętności ciała, które zdawały mu się nie do przezwyciężenia przez ostatnie szesnaście lat, zostały unicestwione.

Augustyn wykrzyknął z głębokim żalem:

“Zbyt późno Cię pokochałem, Piękno Odwieczne.”

W Wielki Czwartek, który przypadł na dzień 22 kwietnia roku Pańskiego 387, Augustyn głośno wyrecytował Credo wobec zgromadzonych wiernych. Pościł aż do Wielkiej Soboty,a wieczorem poszedł do bazyliki, w której Biskup Ambroży odprawił nad nim ostatni egzorcyzm, uczynił znak Krzyża na jego czole i piersi i wylał nań wody Chrztu św.

Następnie, zgodnie ze zwyczajem przyjętym tylko w mediolańskim kościele, Ambroży upadł na kolana i umył stopy Augustynowi. Ci dwaj święci złączyli się być może po raz ostatni na ziemi. Starszy ukorzył się przed młodszym, słynniejszy przed bardziej nieznanym.

Adeodat, syn zrodzony z jego grzechu, otrzymał chrzest w tym samym czasie. Bezimienna kobieta, z którą żył Augustyn, matka Adeodata, powróciła do Kartaginy i spędziła pozostały jej czas na pokucie.

Jednym ze skutków nawrócenia Augustyna był powrót do jowialności i głęboki sens wewnętrznego pokoju. Miał ponadto miejsce wielki wzrost jego płodności literackiej. W latach 380-386, przed jego nawróceniem, nie napisał ani jednej strony. Obecnie, w krótkim czasie powstały kolejno cztery krótkie książki.

W 397r., 12 lat po jego nawróceniu, Augustyn napisał swoje Wyznania, największą duchową autobiografię, jaka kiedykolwiek powstała. Jest to dzieło nauczyciela, który wyjaśnia, filozofa, który myśli i teologa, który naucza. Jest to dzieło poety, który w swojej twórczości osiąga czyste piękno i mistyk, który czyni dziękczynienie za to, że znalazł pokój.

“Późno Cię pokochałem, Piękności tak dawna, a tak nowa, późno Cię pokochałem! A oto Ty byłaś wewnątrz, a ja byłem na zewnątrz; tam Cię szukałem i lgnąłem w mojej brzydocie ku pięknym rzeczom stworzonym przez Ciebie. Byłaś ze mną, a ja nie byłem z Tobą. Z dala od Ciebie trzymały mnie te rzeczy, które nie istniałyby, gdyby nie były w Tobie. Zawołałaś, wezwałaś i przerwałaś moją głuchotę. Zabłysnęłaś, zajaśniałaś i usunęłaś moją ślepotę. Rozlałaś woń, odetchnąłem i oto wzdycham ku Tobie. Skosztowałem i oto łaknę i pragnę. Dotknęłaś mnie i zapłonąłem tęsknotą za Twoim pokojem.” (Wyznania 10,27).

Żaden z Freudów, Jungów lub Adlerów naszego dwudziestego stulecia nie przeszył świadomego i nieświadomego umysłu rapierem tak ostrym jak rapier Augustyna. Żaden człowiek nie może powiedzieć, że zrozumiał samego siebie, nie przeczytawszy Wyznań świętego Augustyna.

(abp Fulton J. Sheen, św. Augustyn z Hippony)

Wiecie co powiedział później św. Augustyn, który wiedział, że swoje nawrócenie zawdzięcza w wielkiej mierze modlitwom swojej matki? Powiedział: Dajcie mi modlące się matki, a uratuję świat. Jaka nauka płynie z tego dla nas, ojców? Ano, następująca: Dajcie mi modlących się ojców, a uratuję świat.

Czy modlisz się za swoje dzieci? Czy prosisz Boga o niezłomną wiarę dla nich, o mądrość, o roztropność, o umiłowanie prawdy, o dobrych mężów i dobre żony dla nich, a nie tylko o zdrowie, które wbrew powszechnej opinii nie jest najważniejsze?

Czy prosisz je, aby modliły się za ciebie, za rodziców? Czy zdajesz sobie sprawę z tego, jak bardzo ty jako rodzic potrzebujesz modlitwy twojego dziecka? Czy wiesz jak chętnie Pan Bóg wysłuchuje szczerej modlitwy dziecka?

Czy modlisz się ze swoimi dziećmi? Czy dajesz im w ten sposób przykład modlitwy? Czy uczysz ich w ten sposób modlitwy? Pamiętaj, że żadna dusza nie odpadła nigdy od wiary, jeśli wcześniej nie zarzuciła modlitwy (abp Fulton J. Sheen). Ucząc dzieci modlitwy, uczysz je wiary.

Czy modlisz się zawsze, bez względu na to, czy jest dobrze czy źle? Wyobraź sobie, że masz dwóch przyjaciół. Jeden z nich spotyka się z tobą często, a drugi przychodzi do ciebie tylko wtedy, kiedy coś od ciebie potrzebuje. Któremu z nich chętniej pomagasz? Podobnie Bóg, chętniej wysłuchuje naszych próśb i obdarza nas łaskami, jeśli chwalimy Go częstą i wytrwałą modlitwą, a nie tylko wtedy, kiedy wszystko wali nam się na głowę.

Reklamy